Anonimowość w sieci

anonymous-photography-hd-wallpaper-1920x1200-7842

Dzisiaj skupimy się trochę na tym, jak to jest z tą anonimowością w sieci. Teoretycznie każdy użytkownik z uwagi na przysługujące mu prawo jest faktycznie w jakimś sensie anonimowy, tylko co oznacza to określenie, „w jakimś sensie”? Cóż, tutaj chodzi przede wszystkim o doskonale znany (najczęściej tylko z nazwy) temat adresów IP, po których można posiadając odpowiednie zezwolenia i środki oraz wiedzę, śledzić różne osoby w Internecie. W teorii jest to prawda, policja niejednokrotnie udowadniała skuteczność w niektórych śledztwach, na potrzeby których potrzebne było wyśledzenie adresów IP. W praktyce jednak nie jest to zawsze takie oczywiste. Trwa to długo, związane jest z wieloma procedurami, jest więc również czasochłonne, a czasem okazuje się, że właścicieli danego adresu IP jest kilku więc i tak nie jesteśmy w stanie w żaden sposób wyciągnąć konsekwencji wobec osoby, która w jakiś sposób złamała prawo w sieci. Kolejną kwestią jest to, czy adres IP da się zmieniać? No tak.

Kompletna anonimowość.

Sieć TOR daje możliwość poruszania się w wirtualnym świecie bez pozostawiania żadnych śladów. Korzystanie z niej przez hejterów to niestety tylko czubek góry lodowej problemu, który ona stanowi. Jest ona płaszczyzną kontaktu przestępców, różnego rodzaju zboczeńców oraz stanowi miejsce, gdzie funkcjonują agora markety, sklepy na których można kupić dosłownie wszystko, bezpiecznie z przesyłką najczęściej pod drzwi. Narkotyki, leki, dokumenty a nawet broń i amunicję.

Co z płatnościami?

Kupujący ze sprzedawcą komunikuje się zaszyfrowanymi wiadomościami w ten sposób przekazując adres. Odkodowanie tych wiadomości bez posiadania potrzebnego klucza jest niemożliwe. Każdy posługuje się nickiem, więc ryzyko, że zakupiony „towar” nie przyjdzie jest znikome ponieważ tutaj liczy się reputacja i renoma danego sprzedawcy, czy też dystrybutora. Płatności odbywają się przy pomocy wirtualnej waluty bitcoin, która jest w pełni legalna, w związku z czym bardzo trudno je wyśledzić (w większości przypadków się nie da). Unia Europejska niestety otwierając granice, otworzyła je również na przewóz substancji zakazanych, które w ogromnych ilościach w tym momencie zwykłą pocztą albo kurierem dostarczane są pod drzwi zadowolonego klienta.

Dla każdego hejtera korzystanie z takiej sieci to jest poczucie pełnej swobody. Moment, w którym można w pełni rozwinąć skrzydła. Ale to dotyczy niewielkiego procentu hejterów „prosów”. Zmienne IP często to też jest mit, który również warto obalić. Nawet kiedy posiada się taką możliwość ono ma pewien zakres, także w sytuacji potrzeby znalezienia danej osoby nie jest to przeszkoda. Z pewnością sposobów na zapewnianie sobie anonimowości w Internecie jest znacznie więcej niż te wyżej opisane, jednak pamiętajmy, że przeciętna osoba wypisująca negatywne, szkalujące opinie z nich nie korzysta. Pytanie zatem końcowe – anonimowość w sieci?

Tak, ale nie dla wszystkich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *